Gram Zdrowia

Home Fundamentalne potrzeby Środowisko Dom Dzień Matki bez ściemy

Dzień Matki bez ściemy

Drukuj

Dziś 26 maja jest Dzień Matki, w związku z czym swoim Matkom składamy życzenia. Jest to święto obchodzone co rok aby pokazać szacunek naszym Matkom.

A teraz bez ściemniania przyjrzyjmy się jak wygląda to pokazywanie szacunku naszym Matkom i Ojcom.

Bardzo często ciężko pracujemy, nierzadko w innym odległym mieście - kto by zadawał sobie trud żeby pojechać do swoich Matek czy Ojców. Przeceiż życzenia telefoniczne są najzupełniej wystarczajace. Kto by słyszał, żeby tak często widywać sie z rodzicami - przecież dopiero co widzieliśmy ich na święta Wielkanocne, a jeszcze wcześniej było Boże narodzenie, a i na urodziny czy też imieniny jeździmy, tak więc w zupełności wystarczy naszym rodzicom tych wszystkich odwiedzin. Raz na kilka miesiacy jest w zupełności wystarczające. Czy na pewno??

Czy nie jest tak, że jak urodzi nam się dziecko, to przyzwyczajamy sie do tego, że jesteśmy mu codziennie potrzebni? Wiadomo, że z wiekiem dziecko potrzebuje nas coraz mniej. Dorasta, wyprowadza sie z domu i okazuje się, że dziecko już w ogóle nas nie potrzebuje?? Kto jest w stanie znieść taki stan rzeczy, że z codziennego bycia potrzebnym trafiamy nagle do czarnej dziury, w której już nikt nas nie potrzebuje? Czasami jakieś dziecko przypomni sobie o nas, a to tylko dlatego że urodziły mu się jego dzieci i potrzebuje taniej opiekunki. A jak już pomożemy dziecku odchować jego dzieci, to znowu trafiamy do czarnej dziury z której już nikt nas nie wyciągnie?

Czy to ma tak rzeczywiście wyglądać?czy może ktoś gdzieś kiedys popełnił błąd?

Jak to jest że dzieci korzystające z naszej miłości nierzadko przez 20 lat, nie myslą o tym żeby odwdzięczyć sie nam za ten cały trud? Dlaczego nie myślą o tym, żeby zaopiekować się nami na 20 lat przed naszą śmiercią? żeby zacząć nam pomagać nawet jeśli nie widać tego tak bardzo, że potrzebujemy ich pomocy?

Czy na pewno nie potrzebujemy tej pomocy?

Skąd dziecko ma wiedzieć czy potrzebujemy pomocy - przeceiż to my zawsze mu pomagaliśmy. To my jesteśmy od pomagania, więc to jest oczywiste, że nie potrzebujemy pomocy.. Tylko skąd to dziecko ma wiedzieć czy my potrzebujemy pomocy? bo jesli nie mieszka z nami, to nie słyszy jak zaczynamy narzekać na najróżniejsze bóle, na zmęczenie itp. No przecież nie po to spotykamy się przy świętach, żeby opowiadać dzieciom o tym, że codziennie nas plecy bolą, że ciężko nam przynosi się codzienne zakupy itp. Jeśli nie zadbamy o odpowiednią bliskość pomiędzy nami, a naszymi dziećmi, to nigdy się nie dowiedzą jak często ich potrzebujemy.

My 70 latkowie nie mieliśmy łatwo - jesteśmy powojennym pokoleniem, które nierzadko bardzo wcześnie wybywało z rodzinnej wsi do miasta za chlebem. Nasi rodzice o ile przeżyli wojnę, to nierzadko bardzo wcześnie odchodzili z powodu wyniszczenia organizmów wojną i czasami powojennymi. Nie mielismy łatwo, żeby pokazać naszym dzieciom jak opiekujemy się naszymi rodzicami, dlatego i nasze dzieci nie będą potrafiły odpowiednio zaopiekować sie nami.

Nasze dzieci mają teraz po 40 lat i już nie potrzebują nas przy wychowywaniu swoich nastoletnich dzieci. Kiedy się domyślą że i my ich potrzebujemy? że okazywanie szacunku rodzicom, nie polega na telefonicznym złożeniu życzeń?

Czy naprawdę jesteśmy tacy bezużyteczni, że nikt nas nie potrzebuje do wychowania dzieci? Czy nasze dzieci nie powinny wykorzystywać nas nawet tylko po to, żeby swoje dzieci nauczyć tego, że należy dbać o rodziców? tak żeby obecni 40 latkowie na starość mogli się cieszyć odwiedzianami własnych pociech?

Dawno temu, ale to bardzo dawno temu istniało coś takiego jak niedzielny obiad dla rodziny - cała rodzina mogła się spotkać. Niezastąpiona okazja do usłyszenia co u innych się dzieje, wymiany zdań, doświadczeń itd. Czy raz w tygodniu to jest tak dużo żeby spotkać się w gronie rodzinnym? - wiadomo, że nie cały czas u jednych rodziców, że drugim rodzicom też coś sie należy. Wiadomo, że i rodzice nie odmówią zagoszczenia u dzieci, tak więc przy dość popularnym modelu rodziny 2+2 obiad niedzielny raz na miesiąc wypada w którymś z domów. Oczywiście jest to możliwe jak rodzian mieszka blisko siebie, a jesli ktoś wyprowadzi się gdzieś dalej, to czy tak problematyczne, żeby raz na miesiąc odwiedzić jednych, czy drugich rodziców? wiadomo, że i tak w ostatecznym rozliczeniu wyjdzie mniej, bo to ktoś pojedzie na wakacje, a to rodzice do sanatorium, czy gdzieś do jeszcze dalszej rodziny, a to niedzielny obiad zbiegnie się z wiekszymi świetami.

No ale nie o goszczeniu miało być tylko o pomaganiu rodzicom - bo skoro mieszkamy blisko, to czemu nie mielibyśmy pomagać sobie w tak prozicznych rzeczach jak tygodniowe porządki w sobote? Jednego razu my pojedziemy to rodziców, to wiadomym jest że kolejnego tygodnia będą chcieli odwdzięczyć sie i wówczas Oni przyjadą nam pomóc. Wiadomo, że co dwie ręce to nie jedna, a dzięki temu możemy zachować na tyle ścisły kontakt że dzieci nie mędą miały wątpliwości kiedy zaczyniemy potrzebować ich pomocy w różnych sprawach. Na początek pewnie z czytaniem urzędowych pism, później pewnie przyjdzie czas na pomoc w zakupach, gotowaniu czy na samym końcu w bardziej osobistych czynnościach.

  • 5 marca był Dzień Teściowej,
  • 23 czerwca będzie Dzień Ojca,
  • 1 czerwca Dzień Dziecka,
  • 21 stycznia Dzień Babci,
  • 22 stycznia Dzień Dziadka.
Dzień Matki bez ściemy
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Co wpływa najbardziej na zdrowie człowieka?
 

Ostatnio na forum

Brak postów do publikacji.

Komentarze

  • Suplementy cynku, przedawkowanie, prostata 3/4

    Hej, bardzo wolno ładuje się strona na mobilce

    Czytaj więcej...

     
  • Leczenie wodą utlenioną - Terapia nadtlenkiem wodoru

    Tylko woda destylowana bo mineraln zanieczyszczona !!!! tylko pehydrol rozcieńczony 1:10 bo woda z ...

    Czytaj więcej...

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 272 gości