Gram Zdrowia

Home Dzieci Uczniowie Bieda - stan konta (portfela) czy umysłu?

Bieda - stan konta (portfela) czy umysłu?

Drukuj

Tak sobie czasami gaworzymy o dobrobycie naszych dzieci, których jeszcze oczywiście nie mamy, ale co nam szkodzi, żeby podyskutować ;)

Ścierają się dwie opcje - jedno dziecko przeciwko gromadzie dzieci.

Zwolennicy jednego dziecka, jako argument podają możliwość bardzo dobrego wyedukowania dziecka, czego skutkiem ma być zapewniony dobrobyt na przyszłość. Bo przecież oczywistym jest, że dużo łatwiej jest puscić do szkoły jedno dziecko niż pięcioro. 

Wielodzietność kojarzy się z biedą i brakiem pieniedzy na podstawowe artykuły do życia. Dalsze skojarzenia wiodą nas do rodzin patalogicznych, które "nie wiedzą" co to jest antykoncepcja - jednym słowem bieda, brud, smród, zacofanie i niedouczone ciemniactwo.

Artykuł pisany jest pod wpływem filmu internetowego, który proponuje obejrzeć sobie. Gdzieś w dalekim Togo - Czarnej krainie żyje sobie chłopic, który ma obsesję na temat budowania robotów. Okazuje sie, że nawet w Togo, o którego istnieniu mało kto sobie zdaje sprawę, żyje sobie czarny chłopiec zdolny budować chodzące roboty. Niestety nie znamy ani jego rodziny, ani wykształcenia jakie zdobył, ale raczej nie należy się spodziewać, że uczęszczał na politechnikę w Togo. A o Tobgo wiemy, że Produkt krajowy brutto na osobę wynosi 400usd wobec 11tys usd w Polsce. Wskaźnik dzietności na kobietę wynosi 4,6.wobec 1,3 urodzeń na kobietę w Polsce.

Za czytanie dalszej części nagroda w postaci rysunku Sawki o wykształceniu, znajomości języków i maturze.

Natomiast zwolennicy opcji wielodzietnej dobrobyt i bogactwo nie kojarzą się w ogóle z wykształceniem, pomimo że wszyscy jak jeden mąż nazdobywaliśmy najróżniejszych dyplomów, które miały nas doprowadzić do szczęścia i bogactwa. Cóż po tych dyplomach, jeśli w większości firm liczy się kto lepiej wchodzi bez wazeliny?

matura

Najważniejsze jest, żeby zajmować się czymś co się lubi, żeby nie zamykać się na ludzi, jak najwięcej rozmawiać z ludźmi, bo nigdy nie wiemy kiedy w końcu wykonamy tą jedną rozmowę która doprowadzi nas do szczęścia i bogactwa.

Może i zdobywa sie dyplom po kilku latach studiów, ale czy nabywa się łatwości zapoznawania ludzi, kombinowania życiowego, jeśli większość czasu spedza się w hermetycznie zamkniętej grupie? A tak w ogóle to czy potrzebujemy studiów żeby wykonywać wiekszość zawodów? - o ile nie jest to zamkniety zawód tj. lekarze, prawnicy, czy inne zwody wymagające zezwolenia Państwowego, to okazuje się, że nie raz młokosy ze szkół średnich lepiej wykonuja swoje dzieła niż dorośli po studiach, a jedyne czego im brakuje to obycia z ludźmi, łatwości nawiązywania kontaktów, traktowania z powagą podjetych zobowiązań, ale czy nauczą się tego na studiach? Czy może lepiej, żeby te 5 lat od razu poświęcili na tworzenie własnych biznesów?

Skoro doszlismy do wniosku, że wcale nie potrzeba studiów, to czy będzie przeszkodą na drodze do dobrobytu wielodzietność? Gdzie co prawda pierwsze dziecko ma bardzo trudno, ale każdy młodszy ma coraz łatwiej, gdyż ma sposobność bardzo szybko i dużo uczyć się od swoich starszych braci i sióstr? I to nie tylko w edukacji przedmiotowej, ale także w obywaniu z ludźmi. Bo zawsze łodsi dużo szybciej dorośleją przy starszym rodzeństwie.

Jedynacy tego nie wiedzą, ale każdy kto miał, zwłaszcza starsze, rodzeństwo dobrze wie ile można było się nauczyć od starszych, któzy dużo częściej i szybciej zaznajamiali nas z nowinkami życiowymi, niż rodzice ;)

Dla przykładu weźmy dwóch braci, którzy zaczynają zajmować sie tym samym fachem - jaka jest ich siła wobec innych konkurentów wojujących samotnie w danym przedmiocie? Chyba nie trzeba opisywać jak zyskuje na sile taka rodzinna firma z każdym kolejnym bratem? Sztandarową trójką mogą tutaj byc bracia z "Ojca chrzestnego" Mario Puzo. Z ich jedności brała się potęga rodziny, a wyłamanie się choć jednego okazało się bardzo bolesnym doświadczeniem dla wszystkich.

Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ale moje są takie, że Ci co darowali sobie zbyt wysublimowaną edukację, a zajeli się konkretnym fachem na swoim, to dużo lepiej powychodzili od szczurów goniących w korporacyjnych wyścigach. A jesli zdarzyło się, że rodzeństwo zabierało sie do czegoś to bardzo łatwo im przychodziło zdobywanie kolejnych poprzeczek.

Zobaczmy co profesor Wolniewicz ma do powiedzenia o edukacji? Jak to masa studentów ciągnie poziom studiów wprost proporcjonalnie do swojej liczby. Mnogość studentów wymusza obniżanie poziomu studiów.

Skoro z matury niewiele wynosimy, to czy warto tracić czas na zdobywanie kolejnych papierków?

Tak więc czy bieda napewno jest stanem portfela, czy moze jednak umysłu?

PS: nie wiem czemu ale jedynactwo kojarzy nam się z wymuskaniem, wydmuchaniem i wypieszczeniem, które prowadzi do egocentryzmu i nieumiejetności wsłuchiwania się w potrzeby innych, co wcale nie sprzyja przy robieniu dobrych biznesów.

Na zakończenie zapraszam do artykułu:

Najbogatsze nieuki świata nie mieli czasu na studia.

http://galerie.platine.pl/najbogatsze-nieuki-swiata-nie-mieli-czasu-na-studia,galeria,5826,1.html

Bieda - stan konta (portfela) czy umysłu?
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Ostatnio na forum

Brak postów do publikacji.

Komentarze

  • Suplementy cynku, przedawkowanie, prostata 3/4

    Hej, bardzo wolno ładuje się strona na mobilce

    Czytaj więcej...

     
  • Leczenie wodą utlenioną - Terapia nadtlenkiem wodoru

    Tylko woda destylowana bo mineraln zanieczyszczona !!!! tylko pehydrol rozcieńczony 1:10 bo woda z ...

    Czytaj więcej...

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 284 gości 

Cytat

Czy wierz że... Elementy odblaskowe, w które jest wyposażony pieszy, bądź rowerzysta na nieoświetlonej drodze, pozwalają go zauważyć, w światłach mijania samochodu już z odległości 130-150 metrów, gdy bez tych elementów kierowca może zauważyć ciemną sylwetkę zaledwie na 30-20 metrów przed sobą. Jeśli pojazd będzie jechać szybciej niż 50-60 km/godz. kierujący nim nie zdąży wykonać żadnego manewru